wtorek, 24 listopada 2015

,,Opowiadanie z dreszczykiem,,

Dziś wyszedł pierwszy nakład gazetki szkolnej, której jestem niedocenianą redaktorką :)
Prowadzę tam kącik modowy (nie żebym się na tym znała :P ) i opowiadanie kryminalne.
Oto jego pierwsza część:
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Przewrócił oczami z wyraźnym poirytowaniem.
-No chodź, będzie fajnie!
-Tak, będzie ,,super,, fajnie… A najfajniej jak znajdą cię po tygodniu nożem w brzuchu i wnętrznościami porozrzucanymi po kątach. Po prostu cudownie!
-Jak zawsze przesadzasz. Przecież wiesz, że go już od dawna tam nie ma.- przysunął się odrobinę bliżej.- A, tak w ogóle, to od kiedy się o mnie martwisz?...
Prychnęła z pogardą całkiem bagatelizując nieprzyzwoite pytanie.
- Całkiem nie rozumiem, po co chcesz tam iść. Nie lepiej… no nie wiem… zagrać w LoL’a?
- Nie ciekawi Cię jak żył największy morderca tego wieku? Co widział na co dzień, gdzie obmyślał swoje zbrodnie? Nie mów, że tak wielką fankę horrorów to nie interesuje.
Tak oto ciekawość wygrała ze zdrowym rozsądkiem skazując naszych bohaterów na długie pasmo dławiących niepowodzeń okraszonych krwawą pokutą za grzechy niewinnych.
 Drzwi skrzypnęły odcinając im ostatnią drogę ucieczki. Tak oto stali w holu domu największego znanego im zbrodniarza, który jeszcze kilka lat temu budził powszechną panikę na całym Dolnym Śląsku. Rozejrzeli się. Promienie jasnego światła oświetliły jasnym blaskiem, tańczące w powietrzu drobinki kurzu. Lecz tylko to można było nazwać w jakiś sposób pięknym. Cała reszta była zwyczajnie mroczna, jakby przepełniona aurą dawnego właściciela. Dom wydawał się uśpiony, jakby tylko czekał na czyjś powrót. Czy, gdyby jednak istniał, mieszkaniec tolerowałby te wszechobecne pajęczyny, tłuste robale i piekący swąd zgnilizny?  Chyba, że zaległby na wyjedzonej przez mole kanapie oglądając nadal włączony telewizor, wypełniający ciszę miarowym szmerem. Mimo wszystko, wyimaginowanego mieszkańca nie było. Jedynymi ludzkimi istotami w tym domu była nasza para wścibskich nastolatków. I on…
To byłby zwykły pokój. Zwykłe łóżko, zwykłe szafki. Zwykłe stare firany, zwykły haftowany dywan. Gdyby, oczywiście, nie wziąć pod uwagę rozbryzganej wszędzie krwi i martwego mężczyzny leżącego na ,,zwyczajnym łóżku,,. I nie, nie wyglądał jakby spał, jak to wmawiają wam w bajeczkach na dobranoc. Wyglądał jakby ktoś pastwił się nad nim miesiącami, zdejmując zeń maleńkie kawałki skóry, a rany zalewając żrącym kwasem. Jakby morderca upajał się zbrodnią raniąc coraz to mocniej i dotkliwiej, a wszystko miało się odbić w jego wykrzywionej grymasem bólu twarzy. Kościste dłonie wyciągnięte, jakby po ratunek, oddawały horror ostatnich chwil tegoż człowieka, a okaleczone ciało prezentowało ogrom zbrodni. Najgorsze były jednak te martwe, puste oczy przekrwione do granic możliwości tak okrutnie niewinne.


 -------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
I jak? Co wam się podoba a co nie?
Macie jakieś pomysły na dalszy ciąg? Piszcie! -->