czwartek, 25 czerwca 2015
Rozdział 1; Szaruga
Szaruga, niska, wilgotna mgła i duszący zapach spalin. Do tego jeszcze ten odór taniego chińskiego żarcia zmieszany z jeszcze gorszym zapachem rzeczy tak obrzydliwych, że niewartych wspomnienia. Szare, obszarpane budynki ,,upiększone,, wulgarnym graffiti i mokrym praniem nie zaliczały się... też bynajmniej do kanonów piękna. Gdzie byłem? W mojej ,,ulubionej,, dzielnicy- dzielnicy morderstw, nierządu i patologicznych rodzin. Sekty i trupy były tu na porządku dziennym. W żadnym razie nie przypominało to miejsc, które odwiedzają detektywi w amerykańskich serialach. Tak, jestem ,,detektywem,,. Powiedzmy jednak, że nie działam standardowo. Nigdy nie działałem.
O jest! Oto zza zakrętu zobaczyłem taki oto ,,śliczny,, obrazek: ciało jakiejś uroczej kobiety wygięte nienaturalnie, z okropnym grymasem na twarzy, którym rozkoszował się pewien naganny młodzieniec w obszarpanych ubraniach. Widocznie bardzo mu smakowała, bo nie zwrócił nawet uwagi na to, że wymierzyłem doń z pistoletu i nadal zajadał jej dłoń. Zastrzeliłem go. Bo czemu nie? Na pewno zrobił coś złego- pobił kogoś, oszukał, okłamał, przezwał, a do tego nie spodobał mi się totalny brak jego manier podczas jedzenia. W agencji, przed tym grubasem, który śmie się nazywać szefem, będę tłumaczył pokornie, że rzucił się na mnie i był kanibalem, a to przecież nielegalne, teraz jednak nie miałem na to czasu. Kopnąłem jego ciało tak, że potoczył się gdzieś daleko, a sam ukląkłem koło pięknej dziewczyny. Bo była to w gruncie rzeczy dziewczyna- z pięknymi krągłościami, mnóstwem makijażu i w drogiej biżuterii, ale więcej niż 25 lat nie mogła mieć, więc była dziewczyną. Mimo jej masakrycznego stanu z nadzieją sprawdziłem tętno. Nie żyła. Ile? Około 2, maksymalnie 3 godzin. Zamknąłem jej przerażone oczy. Pierwszy raz od dawna zrobiło mi się kogoś żal. Mogła jeszcze zrobić tyle rzeczy, tyle w życiu osiągnąć… Moi rodzice też mogli i co? Zabili ich, trudno się mówi. Odchodząc zwróciłem uwagę na nienaturalnie połamane nogi. Wygięte do tyłu, ze śladami złamań przywodziły na myśl literę ,,M,,. ,,Znajdę tego gnoja i powykręcam tak, żeby mógł się w dupę pocałować,,- pomyślałem.
,,Maleńki… Kochanie… Mamusia tu jest… Tak, mamusia!... Koteczku maleńki… Kim będziesz jak dorośniesz?...No kim?... Prawnikiem jak Mamusia?... Prezesem jak Tatuś?...A może detektywem, maleńki?...
NA ZAWSZE POZOSTANIESZ NIKIM!,,
------------------------------------------------------------------------------------------------
Bez zbędnego ociągania przystępuję do pracy. Nie martwcie się, że jest krótko: nie lubię zbytniego ględzenia we wprowadzeniach.
Co się podobało? Co zmienić? Co najlepsze?
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz